Wulkanizacja kojarzy się głównie z miejscem, w którym naprawiamy opony, jednak pod tym terminem kryje się o wiele więcej. Sam proces wulkanizacji leży głęboko u podstaw całego rynku motoryzacyjnego, niezmiennie od dekad stymulując go do rozwoju. Czym jednak jest wulkanizacja i skąd wziął się jej fenomen?

Wulkanizacja opon – co to jest?

Chcąc zgłębić, czym tak naprawdę jest wulkanizacja opon, musimy cofnąć się aż do XIX wieku. Wtedy to właśnie amerykański chemik i inżynier Charles Goodyear, jako pierwszy opracował metodę na obróbkę kauczuku.

To niepozorne odkrycie okazało się kluczowym elementem dla rozwoju i globalizacji rynku motoryzacyjnego, czyniąc samochód najpopularniejszym środkiem transportu na świecie.

Na czym polegało przełomowe odkrycie Charlesa Goodyeara? Poprzez dodanie do wiązań kauczuku rozdrobionej siarki otrzymuje się pastę. Po naniesieniu na kalandry (specjalne walce) podgrzewa się ją do ok. 150°C, wywołując reakcję nazywaną sieciowaniem. Tworzywo uzyskane w procesie wulkanizacji kauczuku to guma wulkanizowana, która jest o wiele wytrzymalsza i plastyczniejsza.

Od przełomowego wynalazku z 1839 roku wiele się zmieniło. Zaczęto eksperymentować z innymi odmianami polimerów i związków, w tym także z kauczukiem syntetycznym. Czołowi producenci opon niemal z każdym kolejnym sezonem oferują nowe formy mieszanek, które mają zwiększać bezpieczeństwo, przyczepność i trwałość sprzedawanych modeli.

Dlaczego jednak termin wulkanizacji opon kojarzy nam się z ich naprawą? Samo pojęcie „wulkanizacji” również ewoluowało na przestrzeni lat. Współcześnie pod tym terminem nie kryje się już tylko proces sieciowania kauczuku, lecz także naprawy opon oraz ich bieżnikowania. Wszystko dlatego, że założenia tych trzech praktyk są niemal identyczne. Chodzi o uzyskanie masy gumowej o odpowiednich właściwościach.

Wulkanizacja – na czym polega proces naprawy opon?

Czasem naprawdę niewiele wystarczy, by uszkodzić oponę. Leżące na drodze ostre przedmioty lub po prostu źle ułożony kamień, mogą przerwać jej strukturę i spowodować rozszczelnienie. Jeżeli nie doszło jednak do poważnych uszkodzeń, możemy spróbować naprawy u specjalisty.

Skuteczność wulkanizacji zależy przede wszystkim od rodzaju i miejsca przerwania. Dostępne są dwie podstawowe metody.

Wulkanizacja na zimno

Nazywana jest również wulkanizacją chemiczną – i nie bez przyczyny. Polega ona na zastosowaniu odpowiednio dobranego wypełniacza chemicznego, który umieszcza się w  uszkodzeniu. Uzupełnia on przerwany obszar, łącząc go i uszczelniając.

Taka metoda sprawdza się przede wszystkim przy uszkodzeniach punktowych na czole opony. Jeśli powierzchnię przebije gwóźdź lub ostry kamień możemy go usunąć, następnie naprawić tylko wybrany fragment.

Wulkanizacja na ciepło (gorąco)

Metoda zdecydowanie bardziej przypomina wulkanizację kauczuku w klasycznej formie. Polega na odtworzeniu brakującego elementu gumy ze specjalnie przygotowanej mieszanki w procesie pełnej wulkanizacji. Dzięki odpowiedniemu podgrzaniu i doborze proporcji składników można uzyskać gumę o maksymalnie zbliżonych właściwościach do bazowej.

Wulkanizacja na gorąco wymaga jednak o wiele więcej doświadczenia od wykonującego proces. Trzeba uwzględnić takie elementy, jak: umiejscowienie uszkodzenia (czoło, bok, bark), elastyczność mieszanki bazowej oraz przede wszystkim jej zużycie i stan. Proces ten  przypomina samo tworzenie opony, zapewniając zbliżone parametry do tych oferowanych przez nowy model.

Na które rozwiązanie się zdecydować? Wszystko zależy od tego, jak poważne jest uszkodzenie. W przypadku małego przebicia zdecydowanie szybsza i praktyczniejsza będzie metoda wulkanizacji na zimno, jednak nie można nią naprawiać boków opony. Najlepiej ocenę stanu i dobór metody wulkanizowania opon zostawić specjaliście.

Warto również pamiętać, że nie wszystkie uszkodzenia można naprawić. Część z nich jest na tyle poważna, że nawet po zespojeniu opona nie zachowa odpowiedniej elastyczności i trwałości wymaganej do dłuższego użytkowania.

Wulkanizator do opon – czy przenośne zestawy naprawcze mają sens?

Nagłe uszkodzenie opony na drodze to zawsze spory problem. Nawet jeśli mamy wykupioną usługę Assistance, to na holowanie samochodu przyjdzie nam poczekać kilka godzin. Najlepszym dostępnym rozwiązaniem są z pewnością opony typu Run Flat, które pozwalają kontynuować jazdę po przebiciu. Jednak można je stosować tylko w niektórych samochodach, a ich koszt też nie jest niski.

Nie musimy jednak podwijać naszych czystych mankietów i chwytać się za lewarek. Wystarczy zawczasu zainwestować w zestaw naprawczy. Przenośne wulkanizatory pozwalają w łatwy sposób załatać mały ubytek w oponie. Dostępnych rozwiązań jest całkiem sporo, najpopularniejsze są jednak płyny lub paski uszczelniające, które w połączeniu z kompresorem pozwalają na szybką i bezproblemową naprawę.

Koło zastępcze czy zestaw naprawczy?

Coraz więcej producentów samochodów decyduje się wyposażyć swoje nowe modele w zestaw naprawczy zamiast koła zapasowego. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na przestrzeń w samochodzie. Zestaw naprawczy mieści się w małej skrzyneczce, kiedy koło na ogół znacząco ogranicza przestrzeń bagażnikową.

Minusem tego rozwiązania jest mniejsza skuteczność zestawu przy poważnych uszkodzeniach. Wymiana koła niemal zawsze pozwala na kontynuowanie jazdy, w przypadku łatania nie mamy takiej gwarancji. Należy również pamiętać, że zestawy naprawcze są jedynie rozwiązaniem doraźnym, które ma nam pomóc bezpiecznie dotrzeć do zakładu wulkanizacyjnego. To tam dopiero możemy ocenić faktyczny stan uszkodzeń oraz wybrać ewentualną metodę naprawy.


STRONA DO WYNAJĘCIA

Jeśli jesteś z Lublina i okolic i zajmujesz się mobilną wulkanizacją, pozwól tej stronie zarabiać dla Ciebie.

Napisz: biuro@agencjareklamowawarszawa.pl